W moim życiu stało się kilka przykrych rzeczy, o których nie chcę mówić. Miałem już dość diety i dość wszystkiego, rzuciłem się na żarcie. I tak od 16 do 19 wpierdoliłem ze 2000 kcal.
Dalej bym jadł. D. nie daje znaku życia a mnie krew zalewa. Ale wiem po moich wczorajszych ekscesach, że to tylko pogorszy sprawę. Muszę wziąć się w garść, podnieść z ziemi, poprawić koronę i zapieprzać dalej.
Nie lubię chyba być na własno-ułożonych dietach, to mało mnie motywuje. Przepraszam że tak zmieniam te diety, ale teraz... już ostatni raz. Na Baletnicy dużo schudłem i to daje mi kopa do działania, więc przechodzę na nią. Oczywiście z trzymaniem się limitów z ABC.

No cóż, było minęło, dobrze, że do niczego się nie zmuszasz ;)
OdpowiedzUsuńDiety baletnicy zawsze się w jakiś sposób bałam; słyszałam o niej różne potworności i jakoś trzymalam sie z daleka. Czekam na Twoje efekty, moze sie przekonam :D
Każdy ma prawo zmienić zdanie.
OdpowiedzUsuń(odpowiedź na Twoje pytanie jest u mnie na blogu, pod komentarzem)
dla mnie baletnica to najgorsza dieta ever, nie mogłam patrzeć na te ziemniaki i nigdy jej nie skończyłam no i efektów u mnie było brak, ale skoro na Ciebie działa i ją lubisz to powodzenia C;
OdpowiedzUsuńSzybko zmieniłeś dietę, ale nie powinnam się wypowiadać, bo sama tak robię. Rób tak aby tobie było wygodnie, a skoro dieta baletnicy działa to rób swoje. Nie będę pisać, że nie lubię takich diet, bo nie jestem od tego. Tylko bądź rozsądny, okej? Jednym słowem powodzenia, bo może ci się przydać. :)
OdpowiedzUsuń